B jak Bliźniaczka
B jak Bliźniaczka

Radość…

Są takie poniedziałki jak ten. Budzisz się niczego nie świadoma… Zupełnie wolny dzień postanowiłam spędzić na robieniu porządków w szafkach kuchennych, pieczeniu sernika i innych kurodomowych zajęciach. Generalnie szafki uprzątnęłam, znalazłam zapomnianą ciecierzycę z której jutro upiekę pasztet i już wyciągnęłam ser z lodówki.  Już sięgnęłam po jajka…

Plumknęło coś w telefonie. Mail. Usiadłam i czytam. Pierwszy raz. Drugi. Trzeci. Siedemnasty. Treść wiadomości sprawia, że tańczę z telefonem po kuchni.

Pani Biorczyni jest praktycznie zdrowa. „nie doszło do wtórnego odrzucenia przeszczepu ani nawrotu pierwotnej choroby”.

Parę tygodni temu dostałam list od swojej Bliźniaczki. Oczywiście za pośrednictwem Fundacji. Wiedziałam, że wraca do zdrowia, ale dzisiejsze potwierdzenie dodało mi skrzydeł.  Ucieszyło niesamowicie. Wiem, że ma rodzinę i dziecko…. Mam odpisać na jej list i pierwszy raz w życiu nie umiem znaleźć słów. Mam wrażenie, że to ja wyzdrowiałam 😉 Naprawdę.

Z tej radości kupiłam sobie w Biedronce kalendarz na nowy rok z postanowieniem, że tylko takie chwile będę w nim notować. Warto dla takich chwil żyć. Oj warto…

Poniedziałki mogą być takie piękne 🙂

 

7 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ