Ukryta prawda

Ukryta prawda

To zrozumiałe, że matki miewają tajemnice. Jako normalna matka i kobieta ja również. Mam tajemnice, marzenia i zachcianki. Większość tajemnic udaje mi się zachować na zawsze na dnie swojej pamięci. Poza tym jestem bardzo dyskretna
i jak mi koleżanka powie, że w tajemnicy w pracy podpala w ubikacji, to przecież nie ogłoszę tego światu! No raczej…

Dziś miałam smaki. Coś bym zjadła, nie wiem co. Koło południa udałam się do piekarni za miedzą, gdzie sprzedają również słodkości.
– Coś bym zjadła, nie wiem co – wypalam prosto z mostu do sympatycznej pani za lada – Może eklerkę, coś słodkiego za mną chodzi.
Sympatyczna pani poleca mi kawałek ciasta wiśniowego.
– Poproszę, nie musi być mały, nie jestem na diecie. Wystarczy, że jestem mądra(obroniony dyplom), urocza (to oczywiste) i w ogóle spoko. Figura nie musi być doskonała.
Sympatyczna pani pokiwała głową ze zrozumieniem i podała porządny kawał ciasta.

Popełzłam do domu i na obiad spożyłam ciasto. Opakowanie pocięłam na kawałki i wrzuciłam do kosza, by Szkodniki przypadkiem nie odkryły niecnych czynów matki. Ukryta prawda na dnie kosza 😉

Po południu wstąpiłam do marketu, w którym jest piekarnia. Proszę o chleb, a sympatyczna pani…
– Jak smakowało ciasto, które pani poleciłam?
– Matko! Ty zjadłaś coś w tajemnicy przed nami!!! Jak mogłaś! I nam nie kupiłaś nawet ciut, ciut?!
Pani zrobiła wielkie oczy.
– Ups! Najmocniej przepraszam – zaczerwieniona bąknęła.
– Luzik. Poproszę jeszcze dwa kawałki tego ciasta.
– Hurra! – Ryknęły Szkodniki.
– Mamo, ale weź sobie też jeszcze jeden. W sumie zasłużyłaś. Sprzątasz od trzech dni bez przerwy.
Miód na serce…

No i jak tu mieć tajemnice? Nawet sympatyczna pani sprzedawczyni, cię wyda. Nic w ukryciu nie da się spożyć! No nic. Następnym razem, po prostu pójdę do sklepu do którego nie chodzę ze Szkodnikami. Może wtedy moja tajemnica się nie wyda 😉

6 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ