łemkowskie danie

Łemkowskie homiłki

Łemkowskie homiłki to przekąska, która na stałe wchodzi do mojej kuchni. Serowe kuleczki są świetną alternatywą dla np. fety w sałatkach. Do oliwy (ja używam oleju lnianego lub rzepakowego z pierwszego tłoczenia) można dodać np czosnku, listki bazylii i otrzymamy wtedy homiłki o konkretnym smaku.

Łemkowskie homiłki 

Składniki

1 kg tłustego białego sera,
1 łyżka masła,
2-3 łyżeczki suszonej mięty,
1 l oliwy

Wykonanie

Ser wyrabiamy na gładką masę z dodatkiem masła i mięty. Formujemy zgrabne małe kulki, które rozkładamy na blasze. Blachę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 75 stopni i zostawiamy lekko uchylone drzwiczki. Po 45 minut ach suszenia kulek
w piekarniku wyjmujemy je i odstawiamy na 6 godzin w ciepłe i suche miejsce. Następnie ostrożnie przekładamy kuleczki do dużego słoja i zalewamy oliwą. Tak zakonserwowane homiłki możemy przechowywać przez miesiąc.

łemkowskie homiłki - łemkowskie danie
łemkowskie homiłki

Dokładnie miesiąc 🙂 Sprawdzałam.

Skończyłam tworzyć pracę licencjacką, niebawem obrona. Książka kucharska „Łemkowskie Smaki” powstała od początku do końca wykonana przeze mnie. Kto by pomyślał, trzy lata temu, że tak dużo się nauczę… A mimo to denerwuje się jak sto bandytów 😉 Niemniej drugi raz chyba bym się nie odważyła na taki duży projekt. Zbieranie materiałów, gotowanie, robienie zdjęć, skład. To robota rzeczywiście dla kilku osób. No, ale podołałam. Kończy się pewien etap w moim życiu… Mam plan by przepisy, które odkopałam, gotowałam i smakowałam zamieszczać teraz regularnie na Szkodnikowie. Zwłaszcza, że większość wybitnie mi smakowała. I nie tylko mi 🙂 Część przepisów przygotowałam w Gorajcu. Warianka przypadła do gustu Mamie Joli i nie tylko. Przepisy oczywiście testowały Szkodniki i sąsiedzi. Homiłki natomiast pokochała sąsiadka (mama małego Filipka), z którą podczas testów degustowałam przepis. Łemkowskie homiłki nie zostały zjedzone, tylko pożarte 😉 Tak szybko znikały, jak śnieg w wiosennych promieniach słońca 😉 I nie byłabym sobą, gdybym nie poleciła czegoś do słuchania, do gotowania. Oczywiście coś łemkowskiego. Tym razem LemON.

Smacznego!

2 KOMENTARZE

    • Jeszcze nie 🙂 Po obronie prawdopodobnie będzie do wglądu na mojej uczelni, a i jedno wydawnictwo wyraziło chęć pooglądania i porozmawiania po obronie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ