Cisza...

Cisza…

Ile to razy przyłapałam się na tym, że zapomniałam co zwiastuje cisza? Wiele… Cisza w domu w którym są małe dzieci nie istnieje. No chyba, że wszystkie naraz śpią. Naraz. Też praktycznie niemożliwe 😉 . Wracając do ciszy… Wczoraj działam coś w kuchni, znaczy się, naszło mnie na studzieninę więc zajęta przygotowaniami  zamyśliłam się. W pewnym momencie słyszę ciszę. Za cicho! Wchodzę na paluszkach do pokoju dzieci a tam…

– Co ty robisz?

-Kololowy śnieg!

– Nóż bez pytania wzięłaś!

– Nieostly do masiełka!

– Nie mogłaś tego dziecko na podłodze chociaż robić? Sukieneczka brudna, materac też!

– Maś plalkę i plosiek i wypiezieś! Mamo, nie śkodzi plawda.

I patrzę w tę buzię pełną szczęścia i zachwytu z kolorowego śniegu. I jak tu się złościć? Szkodnik im brudniejszy tym szczęśliwszy!

Ot życie 😉

 

5 KOMENTARZE

  1. Tak to już jest,że cisza to nic dobrego.Zawsze okazuje się ,że zajęcie które sobie znalazło dziecko nie jest tym które byśmy chciały. dobrze jeżeli po tym możemy wyprać,schować czy odkurzyć ale moje dziecko miało takie pomysły,że ja tylko już wyrzucałam:)

  2. Podoba mi się że Twoje Szkodniki mają pole do rozwijania swojej wyobraźni. Denerwują mnie teksty typu ” nie biegaj bo się spocisz”, lub ” nie baw się tym bo się pobrudzisz” Przeszłam przez okres kiedy to mój syn był nieraz przebierany dwa, trzy razy dziennie przebierane. Powiem szczerze nie żałuję tych dni widząc że dzisiaj potrafi być szczęśliwy. No cóż jest pralka i proszek. Nauczył się też dbać o czystość swoich ubrań ( ma teraz 12 lat) kiedy w ramach kary musiał ręcznie uprać brudne ubranie bo się nie przebrał w tak zwane domowe ciuchy. No cóż taka nasza mam rola. Jeżeli chcemy mieć szczęśliwe chwile musimy trochę pocierpieć.

  3. Moja siostrzenica była prawidłowym wesołym półdiałbem weneckim od maleńkości. Kiedyś była wyszykowana przez swoja mamusię na spacer. Naturalnie, że przypominała bezę z kremem pistacjowym;)
    A ja podsunąłem dziecięciu kawałeczek czekolady…
    Chwile później ciszę domu rozdarł straszliwy wrzask – KTO DAŁ KAŚCE CZEKOLADĘ?!!!
    Gdy przyznałem się do przestępstwa, usłyszałem – to zobacz co ona z nią zrobiła.
    Moim oczom ukazał się widok roześmianego dziecka umazanego jak nieboskie stworzenie, przy okazji było nakarmione ubranko oraz wózek. Że o szczęśliwym psie nie wspomnę…
    No cóż, przecież od starożytności wiadomo, że dzieci dzielimy, zasadniczo, na dwa typy:
    1. czyste
    2. szczęśliwe.
    Tylko nie wiem dlaczego jej mamusia posyłała pod moim adresem całe stada bazyliszków…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ