Serca na marginesie

Ale przecież margines to nadal część kartki

Mała drobna kobietka. Nikt by nie powiedział, że jest już po pięćdziesiątce. Energią obdzieliłaby tuzin dwudziestolatek. Humorem i optymizmem również. To aż nieprawdopodobne, że ma takie pozytywne nastawienie do życia, kiedy przyjrzymy się jej pracy. Kogo codziennie spotyka i jak czasem jest traktowana.

Ośrodki dla bezdomnych przyjmują każdego. Czasem tych ludzi trzeba tylko umyć i ogolić. Ale niekiedy trzeba usunąć im insekty. Taki bezdomny jest poddawany wszystkim badaniom i jeśli nie będzie pił, może zostać w placówce. Wielu zostaje bo nie ma gdzie pójść. Nie mają w ogóle domu. Ludzie często pogubieni we własnych myślach. Czasem trudno z nimi rozmawiać, a czasem swoimi opowieściami mogą raczyć cię całe noce.

– Niektórzy się dziwią, że tam pracuję za te marne grosze. A ja sobie tak myślę, że co by było gdybym ja była na ich miejscu. Ktoś musi tam pracować. I jestem wdzięczna za tę pracę. Tyle się tam nauczyłam.

– Bezdomni są różni. Wielu po prostu powinęła się noga w życiu. Stracili wszystko. Domy, rodziny, pracę. Nie odnaleźli płynności ekonomicznej i popłynęli. Często sięgnęli po alkohol i przepili do końca wszystko. Pieniądze i godność. W ośrodku wielu staje na nogi. Był kiedyś taki profesor z Krakowa. Stracił wszystko i u nas przestał pić. Wszyscy go pokochali. Był literatem i tak pięknie opowiadał. Uczył nawet kolegów. Uwielbiałam słuchać jego głosu. Jego opowieści o książkach, czy  wierszach. Tylko jakąś zadrę miał w sercu z przeszłości, bo umarł szybko, a młody był. Nie chciał żyć. Pogubiony taki.

– Niektórzy są po prostu kochani. Uwielbiam takiego jednego. Co koło niego przychodzę chociażby z koszem prania to on mówi: weź dziecko wypij ze mną herbatkę bo tyle dźwigasz i te ręce niedługo do kolan długie będziesz miała! Spocznij, herbatkę razem wypijemy. Lubię te momenty, kiedy doceniają moją pracę. A ja doceniam te ich małe gesty. Zaproszenie na herbatkę to moja premia. Słowa: Kochana idź zjedz śniadanie, spocznij, boś chuda, a nie chcemy byś nam znikła, bo kto rano nas uśmiechem będzie witał?  Są jak swoisty dodatek uznaniowy…  Dają siłę bo nie zawsze jest różowo.

Bezdomni czasem są alkoholikami. Picie wiele ułatwia? Tak myślą. Alkohol czasem pomaga zapomnieć o dzieciach, które po przepisaniu majątku wyrzuciły starego ojca na bruk, o żonie co odeszła do innego i z domu wygoniła, o bankructwie firmy, o stracie pracy i  banku co zabrał mieszkanie za brak spłat. Wypijesz i przez chwilę ci lżej, nawet dziwka bez zębów, co leży obok,  wydaje się piękniejsza. Nawet głód ci nie dokucza. Nie przeszkadza smród na jakiejś melinie. Przestaje ci zależeć. A o to, w tym chodzi. Olać wszystko, jak ciebie olał system. 

– Oni najczęściej byli zaradnymi i dobrymi ludźmi. Dlatego szukają nowego domu, dlatego zostają i przestają pić. Posiłki, pokoje jedno lub dwu osobowe, czysto i schludnie. Opieka medyczna. Uśmiech personelu. Nawiązywanie przyjaźni z kolegami. Starają się po prostu odzyskać zwyczajne życie. Jakoś opatrzyć zranione uczucia. Jednak nie wszyscy są życzliwi. Czasem zdarzają się wyjątkowo wredni podopieczni. Roznoszę np świeżą pościel. Układam w szafkach i widzę, że taki nie chce się myć. Zwracam delikatnie uwagę. Gość siada na łóżku i specjalnie do niego sika, albo wymiotuje na podłogę: Sprzątaj suko, ścieraj ścierwo. Cedzi przez zęby. Tak, są tacy, ale oni długo nie zostają. I nie żal mi ich. Wredni niech idą do wrednych. Nie szanują niczego i nikogo. Pracy, sprzętów. Niech spadają.

Czy to żal, złość, czy wrodzona podłość kieruje niektórymi? Niecenzuralne słowa wyrzucają z siebie do każdego. Personel musi je „omijać”, choć czasem ma się chęć dać takiemu po pysku. Bieda, czy bezdomność nie usprawiedliwiają arogancji i złośliwości przecież…

– Kiedyś moja córka po mnie przyjechała do pracy i zobaczyła jak sprzątam te wymiociny. Mamo, zabieraj się stąd! Nie będziesz tu pracować! Za tak śmieszne pieniądze? Mamo przyjedź do nas! A kto to za mnie będzie robił? Kiedy bywają jacyś stażyści, to uciekają po kilku dniach gdzie pieprz rośnie. Młodzież teraz chce pięknej i dobrze płatnej pracy. Nie dziwię się. Ja się tylko kawalerki w bloku dorobiłam, bolącego kręgosłupa i… pana Stasia co już tylko leży i czeka aż mu poprawię poduszki, skieruję twarz do okna:  Dziecko jak ty okna przetrzesz, to ja nie tylko to drzewo, te chmury i niebo widzę. Na tym oknie twój uśmiech jak tęcza zostaje. I jak mam ich zostawić? Kto teraz da pracę kobiecie po pięćdziesiątce? Nikt.

Drobna mała kobietka codziennie rano wychodzi ze swojej kawalerki i dziarskim krokiem idzie do placówki. Czeka na nią pan Staś, Kazimierz, Jerzy i inni. Uśmiechając się pod nosem jest pewna, że przywitają ją szczerze z radością. Oni są dla niej jak rodzina, a ona jest dla nich namiastką rodzin, które stracili. Nie zostawi tej pracy bo ma serce. Wielkie serce w małym ciele. Serce pełne dobrych uczuć dla tych, którzy zostali wyrzuceni za margines społeczeństwa. Serce pełne współczucia dla tych, o których inni zapomnieli. Być może jest jedyną osobą, która o nich nie zapomni.

– Napisz o nich. Ucieszą się, że jeszcze dla kogoś się liczą. Że nie są skreśleni dla całego społeczeństwa. Jako ludzie. Tak po prostu. Ktoś życzliwy im jest. To ich ucieszy. A im jutro zrobię herbatkę i wydrukuję twoje opowiadanie.

Tak po prostu, by pamiętać serca na marginesie.

Na faktach. Imiona zostały zmienione.

 

38 KOMENTARZE

  1. Tak masz rację, że każdego może to spotkać. Każdego, bo nigdy nie wiadomo, z której strony się zaczai. Gdyby mnie mój mąż, ze swojej renciny nigdy bym nie przeżyła za te marne grosze, a we dwoje łatwiej jest.
    Proszę pozdrowić tych ludzi, którym noga w życiu się powinęła i proszę powiedzieć, że trzeba o siebie walczyć z całych sił. Może kiedyś słońce i dla nich zaświeci 🙂
    Panią kruchą także proszę pozdrowić. Już nie ma wiele ludzi z takim serduchem 🙂

  2. I ta krucha osoba powinna być celebrytką! Ma serce, jej praca jest ważna dla społeczeństwa bo jak wcześniej koleżanka zauważyła, każdemu bezdomność może się przydarzyć. Gazety rozpisują się o niepoprawnych politykach, cyckach Dody czy fryzurach niby aktorek zamiast pokazać ludziom innych prawdziwych ludzi. Skąd dzieci mają brać przykład? Skąd mają się uczyć życzliwości, kiedy telewizja promuje nienawiść. Uściskaj Kruchą i pożycz sił jej podopiecznym! Pozdrawiam – fajnie, że znów piszesz.

  3. Wracam po małym urlopie… Będę trzymać się planu – jedna historia na tydzień. A Kruchą uściskam! Genialna z niej kobietka! 🙂 Pozdrawiam ciepło wszystkich!

    • Witaj:)
      Nigdy nie przypuszczałem, że jako cynik mogę się rozkrochmalić :)ale przez mobbing 4 lata przed emeryturą za zgodą żony byłem ponad 3 lata na jej garnuszku /czyli sobie zasłużyłem uczciwym życiem 🙂 / Dalej jesteśmy razem i opiekujemy się moją 91 letnią matką / Jak kogoś bliskiego można oddać w cudze może dobre ręce?/i jak pomyślę co mogło mnie spotkać to naprawdę szok szczególnie, że to to robią osoby wierzące to jest dopiero szok które by zabiły kogoś niewierzącego jak ja 🙁

  4. Tak, system w PL taki, że wystarczy jedno złe posunięcie, jedna nieprzemyślana decyzja, chybiona inwestycja aby wylądować na ulicy i bez domu. i wtedy to od ludzi zależy kim pozostaną, jacy będą w codziennej walce o przeżycie. Ważne, że ktokolwiek jest i wyciąga pomocną dłoń, ważne, że są miejsca w których można cokolwiek dostać, choćby słowo. Te słowa działają w obie strony. A człowiek umocniony nimi może dokonać wiele.

    • witaj i ja popieram… a dlaczego z moich podatków mają mieć to wszystko,. skoro ja do zwykłego internisty dostać się nie mogę?? słabi zawsze giną i nie należy im w tym przeszkadzać.. jak ktoś chce pracować w takim miejscu, niech pracuje.. ale moim zdaniem, takie miejsca nie powinny istnieć….

  5. „Wypijesz i przez chwilę ci lżej, nawet dziwka bez zębów, co leży obok, wydaje się piękniejsza….” – to mówi osoba, u której brak zębów to nie najwięjksza „szpetota” … „widzisz drzazgę w oku bliźniego a w swoim nie dostrzegasz belki” … chciała wspołczuć i pomóc – teraz się zastyanowię …

    • No faktycznie, płakać się chce. Człowiek zapierdziela, siedzi na kupie w małym mieszkanku, na lekarza nie ma, na jedzeniu oszczędza i czyta że taki „bezdomny” ma pojedynczy pokój i obsługę z moich podatków.

      • Ależ zawiść w Tobie siedzi. Masz mieszkanie? Masz. Na jedzeniu oszczędzasz – ale je masz. Świat jest brzydki przez ludzi, którzy myślą jak Ty. Skoro jest tak źle to proszę stać się osobą bezdomną. Podłość.

        • Może to nie zawiść, ale rozum. Jasne , łatwiej dorobić ideologię do przyczyn bezdomności. To jest również odpowiedzialność, nie zawiść. Lepiej pisać egzaltowane teksty, zamiast pijakowi powiedzieć, że ma ręce i nogi, niech na to lóżko i obsługę zarobi. Alkoholicy sami wybrali sobie taką drogę. NIKT nikogo nie przymusza do picia. Alkoholicy ciągle od kogoś czegoś potrzebują, albo im żle , to piją, albo nie mają, gdzie mieszkać. Najlepiej położ się w przytułku i pofilozofować.Przecież jest zagubiony Obsługa się znajdzie. Inny , jak ponarzeka, to jest zawistny.

      • wszystko potrafisz zepsuć swoją „pogodą ducha”?
        a może się chcesz z nimi zamienić? będziesz miała obsługę i osobny pokój…………..

  6. A ja dzisiaj myślałam, że tylko śmierć mnie czeka. I modlę się o nią każdego dnia. Bo zabić się nie mogę, nie wolno mi, tyle zostało z chrześcijańskiego wychowania. I chyba tym zabiłabym rodziców. Myślę, że muszę żyć jak długo oni żyją. Każdy dzień jest jak tortura. I to takie dziwne, że ja mam pracę i pieniądze ale duszę wypaloną. Każdym razem jadąc samochodem mam nadzieję, że ktoś we mnie wjedzie. I wreszcie przestanie boleć, tylko tego chcę, by wreszcie przestało boleć. A oni są pogubieni i chcą żyć. Taki brak równowagi.

    • Życie jest jak parabola. Raz wszystko się układ innym razem wszystko sypie. Grunt to się nie poddać. Niestety czasem sami nie dajemy rady i warto mieć kogoś kto nam pomoże. Może w tej chwili to właśnie depresja i trzeba najpierw ją wyrzucić z siebie? Przytulam z daleka….
      Kiedyś poznałam człowieka, który miał wszytko (pieniądze, mieszkania itp..) zbankrutował. Po latach znów odbudował firmę i stwierdził, że dobrze mu to bankructwo zrobiło.
      Sami czasem doświadczamy takiego bankructwa własnych myśl, uczuć. Warto wyciągnąć wnioski i trzymać się myśli, że teraz to już tylko może być lepiej!

    • witam,na smutek najlepsza jest praca ,ja straciłam syna 23.06.2014 zginął tragicznie w Anglii ,została 5 letnia wnuczka i dla niej muszę życ i pracować bo cóż takie jest życie

    • Nie daj się. Życie potrafi dać w kość i nawet nie mamy wyobraźni by go ogarnąć Czasem mam wrażenie, że życie to taki czyściec. Po prostu musimy być twardzi w tym wszystkim i nie dać wbić w ziemię. Jest trudno. Nie pocieszę, że będzie łatwiej, ale nie napiszę, że tak być nie może. Tak jak już ktoś napisała, życie jak parabola… trzeba wierzyć, że będzie lepiej i celebrować każdą spokojną chwilę, choć w natłoku problemów nie jest łatwo.

  7. ciekawe ile razy autorka opowiadania była w noclegowniach dla bezdomnych…… bo opowiadanie tak piekne, tak wzruszające i tak cudnie biję dobrocią, ze aż nieprawdziwe. a jacy dobrzy ludzie w tych noclegowanich,s ami co zostali bez rodziny, i na bruku i bez pieniędzy, wyrzuceni z domu bez pracy, przez dzieci lub podłe żony :)))))))))))))))))))))))))))))

    kobietko, idx ty do noclegowni i poznaj bezdomnych i sprawdź co ci ludzie w życiu narozrabiali, ze tam są. gro z nich to osoby po recydywie, które fakt, rodzina wyrzuciła z domu. ale nie bez powodu o nie.

    nie mówie, ze wszyscy, ale to opowiaanie to śmieszne jest po prostu. i juz widze, jak oni tam siedza kawkę pija z noga na nodze, a biedna kobietka wokół nich wymiociny zmywa.
    śmiech na sali.

    • Opowiadanie jest na podstawie słów konkretnej osoby. Może to kwestia charakteru jak postrzega tych ludzi? Może wychodzi z założenia, że każdy jest dobrym i wartościowym człowiekiem. Ma do tego prawo. Pozdrawiam.

    • Osobiście uważam, że bohaterka opowiadania jest wspaniałą kobietą, która nie ocenia po pozorach. Ma Pani wyraźnie napisane, że zdarzają się tam osoby, które mają podły charakter, są pijaczynami i chamami. Ale proszę nie generalizować! Zdarzają się też ludzie, których spotkała tragedia, którzy mieli pecha. Z Pani wiadomości bije pogarda. Życzę optymizmu, bo przyda się.

      • nie generalizuję. w mojej pracy mam chyba częstszy kontakt z bezdomnymi niż pani (bo pani jak widze opiera się głównie nie opowieści sprzataczki, wiec kto tu generalizuje?). i powiedziałabym raczej, że w noclegowanich „zadarzają” sie osoby dobre, którym się noga powinęła. w większosci wypadków sa to jednak osoby, które tak skakały, ze połamały obie nogi…. tyle tylko, że nikt im skakać nie kazał. rozum jest od tego, aby z niego korzystać.

        • Nie należy ferować wyroków. Każdy ma w swoim życiu okres ‚małpiego rozumu’. Jedni wychodzą z tego cało, bez szwanku, tak zwani ‚farciarze’, inni tracą wszystko i wszystkich, a reszta, co im pozostaje to coś, co niegdyś mieli odwagę nazywać GODNOŚCIĄ.
          Jestem studentką pracy socjalnej. Uważam, że tylko hipokryta rzucałby osądy, twierdząc wprost lub aluzją, że rozumu należy używać. Tobie powinie się noga w sposób, który odbije się mało znaczący na Tobie i bliskich, jemu powinie się tak, że straci wszystko. Każdy dokonuje kiepskich wyborów. To ich siła, jeśli chcą się podnieść. Czepiacie się podatków na bezdomnych. Czepiacie się podatków na chodnik u sąsiada, a nie na swój własny. Czepiacie się, że kolejka u lekarza jest długa. A gdzie teraz jest ROZUM, do którego piejecie? To on powinien Wam teraz śpiewać, że przecież takie jest życie, i że w końcu zje Was zawiść i gorycz. Ale Wy i tak obrócicie moje słowa na swoją modłę.
          Co chcę powiedzieć… Zamiast piać do rozumu, wskrześ w sobie wyrozumiałość.

    • Dokładnie. Pani, która to opisała stworzyła piękną krainę, a zapomniała ile krzywd ludzie Ci często wyrządzili innym. Tym ludziom trzeba pomóc, ale nie poprzez budowanie jakiegoś świata ludzi perfekcyjnych, a zbudowanie systemu – poprzez pracę wyjście z problemu bezdomności, ale Panów nie da się zmusić do pracy, wolą sobie egzystować za nasze pieniądze i całymi dniami snuć się po korytarzu placówki, popalając skręty i marudząc, jakie to złe życie mają przez innym.
      Są pojedyncze osoby – niepełnosprawne, nieporadne życiowo, które tam wylądowały, ale 99% ma problem z alkoholem i nawet nie chce im się naprawiać niczego. Proszę im zaproponować jakąkolwiek formę pracy – np. skopanie ogródka, pozamiatanie placówki, proszę znaleźć kogoś do pracy w hospicjum, a nie tylko mrużyć oczy i nie dostrzegać problemu. To są ludzie, często wspaniali z ich historii, ale my powinniśmy pomóc im poprzez pracę , a nie pozwalanie na bycie Alberciakiem…

  8. Niesamowite opowiadanie, bardzo cieszę się, że są jeszcze tacy ludzie wśród nas, a może to anioły ??? Bardzo dziękuję.

  9. Pracowałam jako opiekun w domu św. Brata Alberta i jedno powiem, większość z nich nie chce już w swoim życiu zmienić nic. Nie chcą przestać pić i dalej nastawieni są, że wszystkich innych jest wina… na 40 osób, tylko jedna nie była tam z powodu alkoholu i decyzji, które zrujnowały nie tylko im życie. Nie ma co ich wybielać… kiedy daje im się marchewkę, to oni kijem ją gonią… i uważam, że powinno się ich zaciągnąć na siłę do jakiekolwiek pracy, bo co niektórym umycie schodów urąga. Podziwiam twoją pracę, ale ja mam inne patrzenie – nie ma co się nad nimi litować, bo oni nie litują się nad innym człowiekiem. Wielokrotnie swoich kolegów z pokoju poniżają, a jak dostają ataku epilepsji, to tylko patrzą – nawet po opiekuna od razu nie pójdą… wybacz, ale trzeba alkoholików leczyć i porządnie przestawiać pewne priorytety. Za ich utrzymanie płacimy my i m.in. ma Pani taką niską pensję, bo oni zamiast pracować wolą pić alkohol. Oczywiście, by nie było – nie wszyscy bezdomni są alkoholikami i niektórzy nie przyłożyli swoich łap do tragicznej sytuacji…

  10. Dziękuję za wszystkie komentarze. Cieszę się, że wielu osobom tekst się podobał, wzruszył bądź po prostu dał jakiekolwiek przyjemne doznanie. Problem bezdomności jest szeroki. Placówka, placówce nierówna. Bezdomny, bezdomnemu także. Jak rozwiązać to zjawisko by wszyscy byli zadowoleni – nie wiem. Zawsze znajdzie się ktoś komu coś się nie spodoba. Jednak nawet teraz są bezdomni, którzy wychodzą z tego, pną się w górę. Za tych należy trzymać kciuki. Tak jak za te osoby, które im pomagają w jakikolwiek sposób. Naprawdę są osoby życzliwe na tym świecie… Jakoś żyją w tym systemie, jakoś sobie radzą tak jak moja rozmówczyni i niektórzy jej podopieczni, którzy chcą wrócić do zwykłego życia… Pozdrawiam wszystkich.

  11. Mój synek miał 14 lat jak zdarzył się wypadek na nartach. 14.03.2014 odszedł do Boga. Rozumiem Pania, ale proszę jak najwięcej mówić o synu. To pomaga.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.