Folkowisko Cuda Wianki 2017 integracja, relacja, powrót do korzeni

Folkowisko staje się stałym elementem życia Szkodnikowa. Folkowisko Cuda Wianki 2017 –mija miło, przyjemnie, muzycznie, na rozmowach, gotowaniu, poznawaniu i relaksie.
Jak to wyrodna matka pozwoliłam Szkodnikom na udział we wszystktich warsztatach, jakie tylko chcą, mycie się od przypadku do przypadku i bieganie boso. Czyli potraktowałam je jak wszystkie dzieci na Folkowisku..

Integracja

Folkowisko to możliwość poznania ludzi mieszkających od Honongu po Gorajec. Ludzi od bardzo podeszłego wieku po niemowlęta, ludzi kilku, a może kilkunastu języków. Co ciekawe wolontariusze biorący udział w Folkowisku zjeżdżają z całego świta i przy wspólnych posiłkach słychać język: ukraiński, hiszpański, włoski, angielski, polski, rosyjski… i nie nadążam jakie jeszcze. Folkowisko daje możliwość poznania siebie nawzajem, swojej kultury, historii i miejsc z których pochodzą. Język nie tworzy bariery. Ludzie którzy pragną się porozumieć, zawsze to zrobią. Idealnym przykładem są dzieci, które nie mają takich barier jak dorośli. Dogadują się i już. Choćby w języku migowym, którego warsztaty zawsze są na Folkowisku.

Relacja

Folkowisko to stan ducha. Kilka dni zapomnienia. Polityka, nacje, relacje narzucone, sposób myślenia. Folkowa miotła wszystko zamiata w kąt. Zostajemy MY. My uczestnicy, ekipa, artyści. MY jako jedna całość współgramy, współistniejemy i pracujemy na rzecz Folkowiska, czyli wioski ludzi, którzy są otwarci na pozostałych. Bez względu na wiek. Nikt nie przegania dzieci Nikt krzywo nie patrzy na staruszków, a raczej z wielkim sentymentem spogląda na siedziwych uczestników Folkowskika siedziądzych pod spichlerzem, na którym malował Andrejkow postacie historyczne z Gorajca. Folkowisko staje się na te kilka dni jedną wielką wioską, która pokazuje nam jak łatwo jest żyć we wspólnocie. Jak łatwo czerpać energię ze zwykłych przytuleń, uścisków i dobrych słów. Jak łatwo omijać własne wady. Jak łatwo omijać wady innych. I nie trzeba do tego wcale dużo. Nieco cierpliwości i muzyki.

Muzyka, może przez niektórych uznana za starą, nieciekawą, jednak ma się dobrze. Folk, etno żyje. Bogdan Brahda, Karolina Cicha czy Ghordij Sharuch nadal zachwycają. I nie tylko oni. Kasia Chodoń ostwarzjąc stare piosenki daje im niezwykłej energii. Nie będę wszystkich twórców wymieniać, ale wystarczy, że spojrzycie na program Folkowiska, a zobaczycie ile dobrego można z tego miejsca wyciągnąć i jak wspaniałych twórców tu spotkać.

Powrót do korzeni

Folkowisko daje nam jeszcze coś. Co nie daje żaden festiwal, jaki poznałam. Powrót do korzeni.
Pamiętacie wiejskie wesela, spotkania? Coraz mniej osób pamięta te czasy, kiedy wszystko robiło się razem. Razem się smuciło i radowało. Razem witało potomka na tym świecie i razem żegnało staruszkę sytą dni i nocy. Razem rwało kwiaty na wianki i razem rwało kwiaty na grób. Razem przezywało smutki i radości.
Folkowisko to taki tygiel pogranicznej ( i nie tylko) kultury, słowiańskich klimatów i energii. Marcin Piotrowski miał świetny pomył i chwała mu za to, że się nie poddał. Dzięki niemu to co stare nie przemija, zyskuje nową oprawę i trwa. I o to właśnie chodzi. Pamiętać o korzeniach, bo gdy korzenie zdrowe, mocniejsze rośliny. A kim my jesteśmy? Jeśli nie rośliną wplecioną w wianek czasu, historii i miejsca…

4 KOMENTARZE

  1. Z Twojego opisu przebija jakaś magia. Skojarzyło mi się to wszystko ze zwiedzaniem skansenu na Słowacji, gdzie przedstawiono różne okresy życia wsi, a wszyscy brali w nich udział, wspólnie…

  2. Folkowisko, to rzeczywiście magia, ale żeby to poczuć na własnej skórze – trzeba tam być. Być nie parę godzin, tylko kilka dni. Wtedy też można się przekonać, że nie jest to skansen – czyli muzeum z eksponatami, ale prawdziwa muzyka, prawdziwi ludzie, magia czasu i przestrzeni. Kierunek zwiedzania, przewodników wyznaczamy my sami.
    Polecam – zapraszam.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ