Oko w oko z cyklonem

Oko w oko z cyklonem

Jak sobie coś wymarzę, to często mi się marzenie spełnia. Jakiś czas temu powiedziałam Szkodnikom, że robią więcej zamieszania niż największy sztorm. Starsza na to:
– A widziałaś matko, aby sztorm? Hę?
– Nie dziecię moje, ale kiedyś zobaczę.

I zobaczyłam. Oko w oko z cyklonem Grzegorzem stanęłam na władysławowskiej plaży. Tak mi się złożyło, że wakacje wypadły nam w tym tygodniu i akurat pogoda spłatała psikusa. No niekoniecznie psikusa, bo wiatr to ja lubię, a takich fal w życiu nie widziałam. Szkodniki zachwycone, spacerowały i spacerowały brzegiem Bałtyku i za nic nie chciały wrócić na kwaterę. Sama, oczywiście próbowałam uchwycić parę ujęć Grześka, które macie poniżej.

Jutro również planujemy długi spacer. Niech Szkodniki jod wchłaniają! A co! Zakazałam im tylko wchodzić do wody, bo przez moment (mimo zimna) miały ochotę zamoczyć stopy, by na własnej skórze przekonać się czy rzeczywiście zimna ta woda. Nie jestem pewna czy tez nie próbowały czy nadal jest odpowiednio słona… Szkodniki, po prostu Szkodniki…

Oko w oko z cyklonem, mają wszytko w nosie. Fale fajne, wiatr fajny, zimno fajne. Niezniszczalne te dzieci 🙂 A ja miałam większość czasu spędzić na basenie lub w spa, albo czytając książki. I co? Opatulona w co się da, spaceruje ze Szkodnikami i robię zdjęcia. Takie fale nieczęsto się przecież zdarzają. W domu tego nie ma 😉 Tylko górki jakieś…

Miałam nadzieję, że usiądę na plaży z książką, opatulona w kocyk, ale… Temperatura, temperaturą, ale wiatr skutecznie odstrasza od statecznego relaksu na plaży. Trudno. Może następnym razem się uda wstrzelić w inną pogodę 🙂

I tak jest fajnie! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ