Dramatyczne sytuacje na półkolonii

Jako, że pracuję wysłałam Szkodniki na półkolonie do MDK-u.

Dzień pierwszy

Nie chciały iść obie. Prosiłam, groziłam, nie i już! W końcu się rozpłakałam i powiedziałam, że jak stracę pracę, przestanę płacić rachunki, eksmitują nas pod most. Aha! I koniec z zamawianiem pizzy, lodami i wyprawami na basen. Matka nie ma zdolności muzycznych czy akustycznych więc nie zarobi siedząc na rynku i grając na gitarze! Śpiewem też nikomu dnia nie umili… No chyba, że muzykę puści z telefonu, a Szkodniki będą tańczyć, to może z litości ktoś parę groszy rzuci. Szkodniki popatrzyły na matkę rozdziawiając buzie.
– Lodów nie będzie…- Zasmuciła się Młodsza
– No tak! Śpiewać mamo, to ty możesz, ale chyba przestępcom za karę. – Realnie oceniła sytuację Starsza.
Ubrały się w minutę!

Po odebraniu Szkodników z MDK-u pytam jak było?
– Super mamo, super! – Młodsza zachwycona.
– Nie podobało mi się zupełnie! – Starsza stwierdziła, że nie fajnie, bo jakaś pani krzyczy.
– Jak ja? – zapytałam.
– Nie, ty jesteś cicha.
Wywnioskowałam, pani musi mieć bardzo donośny głos 😉

Dzień drugi

Młodsza wstała, ubrała się, a Starsza nie chce iść. Tym razem przekupstwo poskutkowało. Obiecałam hamburgery… Śmieciowe jedzenie zawsze działa.
Po zajęciach tradycyjnie pytam jak było?
– Niefajnie – Młodsza.
– Super – Starsza.
Dlaczego? Bo grupa poszła na lody i miały pieniążki tylko na jednego, którego zeżarła Starsza.

Dzień trzeci

Od razu dałam im odpowiednia ilość pieniędzy na dwa lody i bez marudzenia wyszły. Jak było?
– Super! Ryknęły wesoło obydwie. Uff! W końcu zeznania uzgodnione, jakoś przeżyję to lato,oceniłam sytuację lekko wzruszona.

Dzień czwarty

Super się zebrały. Odbieram je i pytam jak był.
– Super- Młodsza.
– Tak sobie – Starsza.
Cholera jasna, pomyślałam zwięźle. To chyba wina pytań. Przestanę je zadawać  może spokojnie przeżyję wakacje.

5 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ