Apetyczna matka…

Szkodniki wróciły z pola. Jak małe bałwanki, całe w śniegu. Policzki czerwone! Temperatura na zewnętrznym minus kilkanaście stopni.

Zaczęły się przytulać do mnie, by się ogrzać. Dotykają moich policzków (ała!) i wsuwają rączki w moje rękawy.

– Mamo! Jak ty ślicznie pachniesz!

– Dziękuję. – To nowe mydełko waniliowe, pomyślałam.

– Naprawdę ślicznie! Jak… Jak kotlecik!

No to chyba jestem apetyczna ;), przynajmniej w oczach dzieci 😉

4 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ