Mamo, ja się ożenię!

Mamo, ja się ożenię!

– Mamusiu ja się ozenię – Oznajmił Młodszy Szkodnik po wyjściu z przedszkola.
– Co?!
– No wies, będę miała męza.
– A męża. Oczywiście kochanie, ale to za jakieś 20 lat.
– A nie mogę wcesniej?
– No potencjalnie za 19 lat… Słuchaj dziecko moje najukochańsze na świecie, na równi kochane z twoją siostrą… Co by się ożenić, a w twoim przypadku wyjść za mąż trzeba mieć kandydata na męża czyli jakiegoś konkretnego i rozumnego mężczyznę. O, takiego przynajmniej jak twój tata!
– Mam! Ablysia!
– Gabrysia?
– Tak.
– Czyli twój „Ablyś” jest przystojny, zaradny i rezolutny? Zapewni ci wsparcie i zrozumienie w zdrowiu i chorobie?
Czteroletni Szkodnik popatrzył na mnie z dziwną miną.
– Ja się z nim po plostu ozenię.
– O to po plostu już nie będziesz w nocy do mnie przychodzić i wpychać się we mnie i spychać z łóżka. Będziesz spać z Gabrysiem. No i fajnie!
Szkodnik przystanął.
– Nie będę mogła już z tobą spać?!
– No nie… Mężatki śpią z małżonkami. Taka kolej rzeczy.
– Mamo, przemyślałam splawę. Nie! Nie ozenię się choć Ablyś jest fajny! Nie ma sans! Nie ozenię się!

Żegnaj spokojny śnie. Nocy bez kolan wbijających się w kręgosłup, łokci lądujących w oku…
Ot życie 😉

4 KOMENTARZE

  1. Mój szkodnik też się wpychał do łoża małżeńskiego, szkodniki tak maja bo czują się bezpieczniej, ale nikomu to nie zaszkodziło…

  2. Zaraz moja droga dostaniesz pocisk od parentingów za wpuszczanie dzieci do małżeńskiego łoża 😀 😀
    Moje Dyjabły maja swoja pore tup tup i mimo wyczyszczenia pokoi z wszelkich potworów i buchów i duchów i oswietlenia nocnego co zre prąd ale co tam prąd skoro dzieci po matce odziedziczyły strach paniczny przed ciemnościa, pora tup tup zdarza sie co noc i o ile zasypiamy sobie w łozu z dużomiejscem o tyle budzimy sie powciskani w ściany i dziecięce nogi 🙂 kiedys w końcu pójdą:) chociaz biorąc pod uwagę że czekaja mnie TRZY synowe to może niech to ” kiedyś” nie nastepuje za szybko …

    • 🙂 Trzy synowe 😉
      Mishka po pierwsze – fajnie, że jesteś:)
      Po drugie… Długo karmiłam Szkodniki piersią. Pierwszy Szkodnik pod koniec karmienia w nocy podłączał się co 15 min do mleka. Nie miałam siły odkładać do łóżeczka dzieciaczka. Drugi chciał spać przy pierwszym 😉 Teraz mam tak, że Młodsza i Starsza bardzo często chcą zasnąć przy mnie (w weekendy przy tatusiu). Mogę czytać im bajkę, pisać sobie coś, leżeć, cokolwiek byle bym ich przytulała. Młodsza potrafi przespać całą noc prawie zawsze u siebie i przychodzi dopiero nad ranem a Starsza godzina druga w nocy prawie zawsze. Stały punkt programu. Jakby wewnętrzny zegarek miała wbudowany 😉
      Co do pocisków… Mam tarczę z poczucia humoru i mamtogdziesia 😉
      Każde dziecko jest inne, jedno potrzebuje więcej przytulania, inne mniej. Ja tam lubię tupot bosych stópek w ciemnościach. Ten tupot to znak, że trwamy w najpiękniejszych czasach błogiego dzieciństwa Szkodników…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ